MIŁOŚĆ JEST WSZĘDZIE

Miłości jest wszędzie pełno. Wiem, że cokolwiek bym ci nie mówiła, jeżeli jej sam(a) nie poczujesz, to mi nie uwierzysz. I nie chodzi mi o stan miłosnego zauroczenia. Mam na myśli wewnętrzny błogostan wynikający z poszerzonej świadomości i dotyku obecności, która zmienia wszystko. Poczekaj jeszcze chwilę, nie uciekaj, poczytaj dalej, pobądź ze mną i z tym, co chcę ci przekazać. Spróbuj otworzyć się na moją perspektywę, albo jeszcze lepiej – poczuj ją. Miłość jest bardzo blisko, ta prawdziwa codziennie puka do ciebie cichutko. To ty jej nie słyszysz. Ja kiedyś też jej nie dostrzegałam. Bo ona nie opiera się na fajerwerkach, jest bardzo subtelna, aczkolwiek potężna w swej mocy. Jestem z nią w zachwycie, a ona unosi się w przestrzeni, jakby w tle i słodko się do mnie uśmiecha. Nie ma nic wspólnego z głośną, ale nieświadomą fascynacją czy pobudzonym „ach”. To harmonijne uczucie dające skromną świadomość, że nigdy nie jestem sama, że jestem w Pełni.

Dobrego, świetlistego dnia,

Luiza