CO MYŚLISZ O STANIE ZWANYM CHOROBĄ?

Zapewne kojarzy ci się raczej źle. W sumie większości się tak kojarzy, bo tak zostaliśmy uwarunkowani. I jest to jeden z najmocniejszych i jednocześnie szkodliwych programów ludzkości. Ale zawsze masz wybór i nie musisz się trzymać kurczowo jakiegoś poglądu dlatego, że wszyscy tak uważają. A większość myśli, że stan zwany chorobą to coś, z czym trzeba walczyć, i usilnie próbuje ją zgnębić. Nic z tych rzeczy. To nie przyniesie ci sukcesu i tylko zepchnie i zakamufluje ten stan w głębi ciebie jeszcze bardziej (do czasu, do kolejnego razu, który może być silniejszy). Wsunie go tak głęboko, że przez chwilę będziesz myśleć, że jest w porządku, chyba że jest to choroba przewlekła, poważna. W takim przypadku sygnał jest już jak zapalone czerwone światełko i nic już ukryć nawet na moment zwyczajnie się nie da. Czy jest to stan krótkotrwały, czy poważny stan zwany chorobą, zawsze zaprasza cię do zatrzymania się i posłuchania SIEBIE. Nikogo innego, tylko siebie. Nie chodzi o to, żebyś nie brał(a) leków, kiedy jest to niezbędne. Chodzi o Miłość do siebie. Bo tylko o tym mówi każdy stan zwany chorobą, bez względu na to, jaka ona jest. To zawsze jest prośba płynąca z głębokich warstw ciebie, z samego środka duszy i przemawiająca, by ratować właśnie ciebie. To taka przypominajka: ZATRZYMAJ SIĘ, NIE GOŃ TAK, NIE WKRĘCAJ SIĘ DALEJ, DOTKNIJ SWEJ MOCY ISTNIENIA I POKAŻ SIĘ ŚWIATU Z TEGO NOWEGO MIEJSCA. Z miejsca, które zwie się UKOCHANIEM SIEBIE. Tego próbuje nauczyć cię stan zwany chorobą. To DAR. Wykorzystaj go mądrze.

Dobrego, świetlistego dnia,
Luiza