Wiem, jak się czujesz. Próbowałam zrozumieć swoją   skłonność do stanów depresyjnych przez wiele lat. Nie wiedziałam skąd mnie nachodzi i męczy, męczy, męczy aż na wskroś.

Nie uciekaj. Zajrzyj jej w oczy. Znajdziesz tam ból, twój ból. I głęboki lęk. Przyjmij go. Bo to jedyna droga do wyjścia z tej presji. Naciśnij na DE i dezaktywuj, zneutralizuj ten brud, który zanieczyszcza twoją duszę. Jest jak lep. Ale to tylko lep. Presji powiedz NIE. Wtedy lęk i ból rozpuści się. Wyjdź ze stanu niezgody. Nie wywieraj na siebie Presji. Zatrzymaj swoją DE-PRESJĘ.

De-presja jest stanem w którym nie masz kontaktu ze swoją prawdą a ulegasz złudzeniom, przekonaniom czy wierzeniom, które są sztuczne, podszyte strachem, niepokojem i wydają się być realne i tak potężne, że zapadasz się w swojej bezsilności i coraz większym braku energii. To brak miłości, który gdzieś został zatracony. A przecież Miłość jest wszędzie. Po prostu poszukaj jej. Ona mieszka w Tobie. Ona porusza listkiem na wietrze, ona obdarowuje soczystą truskawką w lecie, szumem wodospadu, tańcem na lodzie, wzrokiem przyjaznej osoby w kolejce po świeże bułeczki, telefonem od przyjaciela czy rozkosznym śmiechem małego dziecka. Nie wierz w to co gada ci umysł. Posłuchaj miłosnego głosu swojej duszy a już nigdy nie dopadnie cię DE-PRESJA.

Dobrego, świetlistego dnia,

Luiza