Miałam wrażenie, że w każdej sekundzie mogę umrzeć, ale byłam spokojna. Nagle zorientowałam się, że zaczyna się coś innego, nowego. Przeskoczyłam na inną linię czasową. Czułam, że dostałam nową szansę. Byłam czysta, jaśniejąca i lśniąca od środka. Moja energetyka była o wiele wyższa niż do tej pory. Zupełnie, jakbym unosiła się nad ziemią. Ciało stało się bardzo lekkie. Ciężki bagaż został nagle zrzucony i nie miałam go już w sobie. Świat był fajny, dobry. Widziałam czysto, wyraźnie. Na mojej twarzy pojawił się naturalny uśmiech. To było wszystko takie proste, działo się samo. Czułam się jak nowonarodzona. Ktoś by zapytał – no jak to? Przecież zdiagnozowano u ciebie poważny stan chorobowy? Nic nie szkodzi. To tylko STAN. Wiem, że to tylko stan. Stan w moim umyśle. Taka iluzja, z której mogę wyjść. To moja droga do wolności, do samostanowienia o sobie w sposób świadomy, głęboki i przemyślany. Życie mnie wspiera, gdyż ten STAN, który teraz mi się objawił jest błogosławieństwem, dzięki któremu odzyskam swoją siłę, wiarę i zaufanie. Często to, co widzimy i traktujemy, jako coś nieprzyjemnego, trudnego czy bolesnego jest sygnałem do uporządkowania siebie. I tylko takie jest. Bóg ma swój plan. Plan idealny i genialny. Tak samo jak genialna jesteś ty i ja, i my wszyscy. Pamiętaj o tym, że życie cię cały czas wspiera.
Dobrego, świetlistego dnia,
Luiza