Jak to jest, kiedy walczysz ze swoim ciałem i nie umiesz go objąć miłością?
To tak jakbyś żyła w rozdwojeniu. To nie jest dobre. Raczej zupełnie niepotrzebne. Ciało ma swoją mądrość. Ono może ci służyć. Ale nie wcześniej, dopóki go nie przyjmiesz i nie obejmiesz, jak swoją ukochaną i umiłowaną część. Tylko taka droga przyniesie ci sukces i poczucie pełnego zintegrowania siebie. Ciało cię niesie, ono jest mędrcem i twoim najlepszym przyjacielem. Naprawdę, zaakceptuj je takie, jakie jest. Popatrz, ile wspomnień, ile przeżytych chwil, ile energii w nim się chowa. Przytul swoje ciało, obejmij się, dotknij na nowo, czule i miękko. Delektuj się swoim ciałem. I patrz, przyglądaj się – jak kwitniesz z chwili na chwilę, z dnia na dzień. Nie potrzebujesz niczego więcej, żadnych balsamów, smarowideł, odchudzaczy. Niczego nie potrzebujesz oprócz tkliwego, wypełnionego miłością własnego dotyku. Więc zapraszam cię, dotykaj, dotykaj, dotykaj się……na wiele różnych sposobów.
Dobrego, świetlistego dnia,
Luiza